Będą się tli...

   Będzie ściganie w niedzielę ostre, oj, będzie... Pierwszy dzień Rajdu Miejskiego w Gliwicach był szybki, słoneczny i troszki męczący chyba, jeśli wnioskować z tego, jak głęboko oddychali na mecie zawodnicy.

  Ale, być może, po prostu smakowali życie pełną piersią. O tym, jak komu smakowało i ile zajadał, można poczytać już sobie w zakładce "wyniki".

  Niespodzianka była wielka, bo pierwsi na mecie zameldowali się trzykrotni wygrywcy Iro Waluga z Łukaszem Warmuzem. Ależ siurpryza, co? No, ale za plecami wielokrotnych triumfatorów Rajdu Miejskiego w Gliwicach tłoczą się pretendenci. Krzysiek i Marek Muszyński z On-Sightów, Marek Woźniczka ze Stasiem Odróbką z Nonstopów... W kilku minutach to towarzystwo się mieści.

 Ciekawie też w miksach; wprawdzie Ola Popiel i Irek Towarek mają nieco większą przewagę nad rywalami, niż liderzy kategorii M, ale walka o pudło też będzie zacięta, bo nie odpuszczą Konwalie, Mod-x oraz Nonstopy...

(szydercza loża faworytów - foto Olka Jasika)

  Wśród weteranów męskich (notabene najłatwiej wejść na pudło w tej kategorii - wystarczy skończyć zawody...) - na prowadzeniu, mimo kary 30 minut za zadanie matematyczne, Team 360 Stopni w osobach Maćka Pońca i Piotra Pilaka. W mkistach weterańskich zaś liderują goście z Węgier. I pięknie.

 A w niedzielę decydujące starcie o czym przeczytacie czytając TUTAJ.