TdS. Na początek.

  Fanom kolarstwa niczego nie trzeba tłumaczyć; najpierw jest TdS (czyli dookoła Szwajcarii - trudno, ale w sumie da radę) - a potem TdF. Wielka Pętla, najlepiej rozreklamowany (bo nie najtrudniejszy, zwłaszcza w ostatnich sezonach) wyścig na świecie.

  No i u nas będzie tak samo! Najpierw TdS, potem spróbujemy TdF... Jasne, czy nie bardzo?

  Może być, że nie bardzo (choć kalamburowa rozgrzewka zapewne przed Rajdem Miejskim 360 w Gliwicach nie zawadzi...), zatem wyjaśniamy. Otóż - najpiew odliczamy Teamy do Setki. Czyli ile jeszcze brakuje, żeby na starcie pod Radiostacją stanęło sto zespołów... A potem, jak sobie już z tym damy radę (damy?.. Na pewno!), popróbujemy TdF - to znaczy Teamu do Fulla. Ten full, to oczywiście limit, czyli 150 zespołów. W sumie, to po polsku byłoby Teamy do Pełnego Stanu Osobowego - ale TdPSO jakoś mi się z niczym nie kojarzy.

(Na tym TdS Szwajcaria rzuca do boju wszystko, co na najlepsze. To też zupełnie, jak u nas...)

 Chyba, że komuś z Państwa. Za podpowiedź dziękujemy, zdrowia, szczęścia, winszujemy. I zachęcamy do namawiania do startu znajomych - niech sobie też spróbują poganiać po mieście! W ten sposób obskoczymy i TdS i TdF...