Pecunia non olet

Pecunia non olet, czyli pieniądze nie śmierdzą. O autorstwie tych słów poniżej, bo historia warta uwagi. Jeszcze wartościowsze jest przypomniene, które niniejszym czynię, iż za tydzień (dokładnie 15 kwietnia) kończy się luksusowy okres niższych opłat startowych za udział w Rajdzie Miejskim w Gliwicach. Wpisowe jest banalnie niskie w porównaniu z biegami ulicznymi czy też maratonami MTB, więc się opłaca startować i tyle. Pamiętajcie, że Rajd Miejski w Gliwicach trwa dwa dni, a organizatorzy zapewniają nocleg (szkoła) + wyżywienie i picie po każdym z etapów. W związku z bezwonnością gotówki (szczególnie tej wirtualnej w bankach), rozumiemy Wasze do niej przywiązanie. To dodatkowy pretekst, aby jej trochę więcej zostawić w kieszeni, prawdaż?

ZGŁOSZENIA DO RAJDU MIEJSKIEGO W GLIWICACH

Tutaj trochę za wikipedią, trochę skądinąd zaczerpnięta wiedza na temat niepachu, o który podejrzewana była kabona.
Pecunia non olet (pieniądze nie śmierdzą) – łacińska sentencja, której autorstwo rzymscy historycy Swetoniusz i Kasjusz Dion przypisali Wespazjanowi. Wprowadził on ok. 70 roku n.e. podatek od toalet publicznych. Krytykowany m.in. przez własnego syna Tytusa za zajmowanie się tak niepoważnymi aspektami gospodarki, miał odpowiedzieć pecunia non olet. Według innych źródeł sentencja ta miała zostać wypowiedziana nie w związku z podatkiem od toalet, ale za sprawą podatku nałożonego na garbarzy gromadzących mocz do celów przemysłowych, m.in. oczyszczania skór. Podobno też zbierali go farbiarze, coby uryna pomagała im w wytwarzaniu odpowiednich barwników.
 
"Syn Tytus wypomniał mu, że nawet na urynę nałożył podatek. Cesarz przyłożył mu do nosa pieniądze ściągnięte jako pierwsza rata, zapytując, „czy nie razi go zapach?” Na jego odpowiedź przeczącą rzekł: 'A przecież to z uryny'."
(za: Swetoniusz, Boski Wespazjan 23, przeł. Janina Niemirska-Pliszczyńska).